Żyjemy łatwo, lekko i przyjemnie...
19 czerwca 2012
Miła niespodzianka
11 czerwca 2012
Dzień Przyjaciela (9.06.)
20 maja 2012
Milky bath bombs
29 kwietnia 2012
Chełmno - Miasto Zakochanych
W planach mam jeszcze dokończyć opis Drogi Przyjaźni Polsko-Czeskiej na moim blogu podróżniczym: www.photographbyfemalina.blogspot.com, ponieważ jakoś na początku czerwca wrócę tam jednak trasa będzie w drugą stronę i może lekko zmodyfikowana, bo nocleg w Samotni mi się zamarzył.
28 kwietnia 2012
w Świeciu chwil kilka
Oto kilka zdjęć Zamku Krzyżackiego.
A to już Fara.
19 kwietnia 2012
nad Zalewem Koronowskim
02 kwietnia 2012
Igrzyska Śmierci
Dziś o filmie na którym byłam w zeszłym tygodniu. Nigdy nie czytam recenzji filmów, bo one za dużo zdradzają, więc idąc do kina wiedziałam tylko tyle, że jest jakieś państwo w Ameryce, które szczyci się nietypowymi igrzyskami. Co jakiś czas każdy dystrykt wystawia dziewczynę i chłopaka, którzy później rywalizują ze sobą o przetrwanie. Wygrać może tylko jedna osoba. To było wszystko co wiedziałam. Jak się później okazało uczestników tych nieszczęsnych igrzysk było, aż 24 i każdy chciał przeżyć. Film okazał się bardzo wciągający (podobna to pierwsza część z trylogii). Choć czasami "zajeżdżało" Zmierzchem to osobiście mi to nie przeszkadzało. Wartka akcja i dobra muzyka. Efekty specjalne też bardzo dobre. Fabuły zdradzać nie będę, bo bym zepsuła wam całą zabawę. Film naprawdę bardzo dobry. Polecam wszystkim. Oczywiście film jest adaptacją serii książek, które oczywiście kiedyś tam dorwę i przeczytam.
24 marca 2012
Koncert Grzegorza Turnaua
Czego to ludzie nie wymyślą... koncert w galerii handlowej. No, ale nie ważne miejsce. Ważne, że się odbył, i że za darmo, i że ja tam byłam. Choć stałam hen, hen z tyłu, to udało mi się zrobić kilka zdjęć. Kocham mój zoom. Bez niego byłoby ciężko, bo o przedarciu się pod scenę nie było mowy. Oczywiście Grzegorz nie zawiódł i nie zabrakło takich szlagierów jak:
A po uczcie muzycznej spacer ulicami Bydgoszczy, frytki i oczywiście piwko. Tym razem w Węgliszku, gdyż w Kubryku tłoczno i za szatnię sobie liczą buce. A tak bynajmniej mogłam sobie porozmawiać z mężem moim, bo oczywiście z nim ten wieczór spędziłam.

13 marca 2012
Śpiaca Królewna wersja oryginalna
Dawno... dawno temu, pewien komiksomaniak komentując mój wpis o prawdziwej historii Czerwonego Kapturka zdradził mi, że w jednym z tomów Sandmana poznam jeszcze oryginalną wersję Śpiącej Królewny. Tak też się stało. Jednak muszę stwierdzić, że się zawiodłam. Historia ta była tylko lekko zarysowana. Chcąc poznać więcej szczegółów (z natury nie lubię nie wiedzieć) zaczęłam szperać po internecie. No i udało się. Moja ciekawość została zaspokojona, a ja czuję się spełniona. Ale już nie przedłużam i zaczynam opowieść.
Początek wszyscy zapewne znają - król, królowa, rodzi im się córka, czarownica rzuca zły czar na księżniczkę itd. Przejdę więc od razu do sedna.
Królewna podczas pracy przy kołowrotku kuje się w palec i zgodnie z przepowiednią zapada w stuletni sen. Po pewnym czasie przybywa książę. Jednak zamiast ją obudzić pocałunkiem (taką wersję wszyscy znamy) on zaspokaja swoje żądze i ją gwałci (niezły z niego nekrofil). Ale wracając do opowieści. Księżniczka wcale się nie budzi. A żeby było ciekawie to zachodzi w ciążę. Jeszcze śpiąc rodzi bliźniaki, które po wyjściu z niej zaczynają po niej pełzać. Jedno z dzieci przez przypadek zaczyna ssać palec zamiast piersi i wysysa zatrute drzazgi drewna spod paznokcia swojej matki. Klątwa przemija, a Śpiąca Królewna się budzi (pewnie w niezłym szoku).
Początek wszyscy zapewne znają - król, królowa, rodzi im się córka, czarownica rzuca zły czar na księżniczkę itd. Przejdę więc od razu do sedna.
Królewna podczas pracy przy kołowrotku kuje się w palec i zgodnie z przepowiednią zapada w stuletni sen. Po pewnym czasie przybywa książę. Jednak zamiast ją obudzić pocałunkiem (taką wersję wszyscy znamy) on zaspokaja swoje żądze i ją gwałci (niezły z niego nekrofil). Ale wracając do opowieści. Księżniczka wcale się nie budzi. A żeby było ciekawie to zachodzi w ciążę. Jeszcze śpiąc rodzi bliźniaki, które po wyjściu z niej zaczynają po niej pełzać. Jedno z dzieci przez przypadek zaczyna ssać palec zamiast piersi i wysysa zatrute drzazgi drewna spod paznokcia swojej matki. Klątwa przemija, a Śpiąca Królewna się budzi (pewnie w niezłym szoku).
11 marca 2012
Zabawa z bronią

Pogoda dziś dopisała, więc wypadało wyjść na zewnątrz i cieszyć się ciepłymi promieniami słońca. Jednak spacery same w sobie są nudne i jakoś trzeba sobie je urozmaicać. Znajomi jak zwykle nie zawiedli i udało się zorganizować małe spotkanie, na którym to pierwsze skrzypce grała wiatrówka i oczywiście piwo. Przypomniały mi się piękne czasy licealne, kiedy to z profesorem od PO (nie mylić z partią) jeździło się na strzelnicę. Tym razem za strzelnicę robiły tzw. Górki Tatrzańskie, a celem były uprzednio przez nas opróżnione puszeczki. To była dobra rozrywka w doborowym towarzystwie. Celność mnie nie zawiodła. Jednak gdyby nie mroźny wiatr to puszeczki byłyby pewnie bardziej podziurawione. No i przy okazji popstrykałam kilka zdjęć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)